Wolno wchodzę na wiadukt
Gospodarka |modrzew syberyjski |Randki internetowe„Wolno wchodzę na wiadukt. W kieszeni buteleczka amoniaku i kłębek waty — na wypadek, gdyby Zosi zrobiło się słabo. Widzę ją; jak zbliża się od strony Warszawy. Przecinam na ukos jezdnię i znienacka biorę silnie dziewczynę pod rękę. Zaniemówiła i tylko patrzy i patrzy... Konspiracyjny ślub odbył się 4 lipca 1944 roku w kościele na Marymoncie. Udzielił go ksiądz Truszyński, członek AK, a jednym ze świadków była właśnie pani „Nata".
Początek czerwca. Elektryzująca wiadomość — zachodni alianci wylądowali w Normandii!
Płyną dni. Coraz bardziej optymistyczne wieści z frontu wschodniego i zachodniego. W mieście wzrasta napięcie. Zza Wisły spływają na zachód pociągi i tabory przeładowane rannymi. Całe tabuny cywilnych uchodźców niemieckich wraz z dobytkiem. Widać nawet oddziały wojska i kolumny czołgów.
Spotykam brata Zbigniewa. Jako chirurglaryngolog ordynuje w Szpitalu Dzieciątka Jezus. Należy do AK i bierze udział w tajnym nauczaniu. Jak się okazuje, operował gardło cichociemnemu „Malinie" (Tadeusz Burdziński). Zginął niestety podczas powstania, na ulicy Filtrowej, wraz z rodzicami z rąk własowców.
Początek trzeciej dekady lipca. Późne popołudnie. Na dziś koniec szkolenia. Pieszo wracam do „domu" na Dymińską. Jestem na wiadukcie przy Dworcu Gdańskim. W dole na torach transport wojskowy — zamaskowane gałęziami czołgi. Staję przy balustradzie. Warto wiedzieć, co to za jednostka pancerna i jaki kierunek — na wschód czy na zachód Wypatruję jakichś oznaczeń lub emblematów na czołgach. Nagle za plecami słyszę szmer. Odwracam się i w tej samej chwili potężny cios, prosto w usta, rzuca mnie na chodnik. Szum w głowie. Kącikami ust spływa krew. I wrzask — Przechodzić! Schnell, schnell, polnische Hund!“(2)
Gry Dla Dzieci |ksiazkialiteratura |spinki do mankietów